Zainspirowana: jednym ze starych zdjęć. W parku na ławce przysiadła ze zmęczenia bardzo stara kobieta. Podeszła do niej dziewczynka, która właśnie wracała ze szkoły i podała jej butelkę wody. Staruszka, która była naprawdę ogromnie zmęczona, przyjęła prezent, a w zamian zaproponowała dziewczynce, że coś jej opowie. Mała chętnie usiadła obok, gotowa, by słuchać. - Zdarzyło się kiedyś tak - zaczęła kobieta - że zamieszkałam w domu z wielkim, pięknym ogrodem. Było tam mnóstwo kwiatów, krzewów ozdobnych i drzew owocowych. Było też oczywiście mnóstwo narzędzi do pielęgnacji tego wszystkiego. Dbałam o ogród najlepiej jak tylko potrafiłam. I pewnego razu odkryłam miejsce, w którym jakoś wcześniej nigdy nie byłam. Był to niewielki zakątek, w którym stała konewka. Taka prawie nowa, jakby prawie nieużywana. Ale zawsze, gdy do niej zajrzałam - była do połowy pełna wody. Zawsze. Szybko się też zorientowałam, że za każdym razem, gdy zajrzałam do konewki - spełniało się jakieś moje ma...
Zainspirowana: kamyczkami na drodze, opowiedział Piotr. To będzie bajka o dwóch kamieniach, posłuchajcie. Gdzieś w Albanii, przy drodze asfaltowej leżał sobie mały kamyczek. Co i raz to jakiś przejeżdżający samochód potrącał go i spychał w jakieś inne miejsce. Czasem zdarzyło się, że jakiś pieszy szedł poboczem i kopnął go przed siebie, albo jakieś dziecko wzięło go w rączkę i rzuciło. Czasem kopnął go osiołek, ciągnący wóz cebuli, a czasem bezpański pies. Trwało to już bardzo długo, kamyczek był przepychany bezwładnie z miejsca na miejsce. Myślał sobie z żalem: "Jestem taki mały, że wszyscy mogą mną pomiatać, to straszne, okropnie jest być takim małym kamyczkiem!" Któregoś razu został tak rzucony w okolice wielkiego wiaduktu. Obił się o niego i leżał nieopodal. Zauważył, że ów wiadukt miał fundament zbudowany z wielkich kamieni. Kamyczek był zachwycony! Powiedział do jednego z nich: "Oh! Ależ ty to jesteś wspaniały! Jesteś taki wielki, nikt tobą nie może pomiatać. ...