Zainspirowana: wzorem na pudełku chusteczek.
Było sobie ranczo w Teksasie. Farmer hodował tam piękne białe Lamy. Ich futerko było mięciutkie w dotyku i nieskazitelnie białe! Wydawać by się mogło, że nic piękniejszego już nie mogło spotkać człowieka... aż tu nagle!
Pewnego razu na tym ranczu urodziła się malutka Lama, która była całkowicie różowa. Od raciczek aż po uszka - w różnych odcieniach różu. Wszystkie dzieci w okolicy wprost oszalały z zachwytu! Dzieci farmera oczywiście były przeszczęśliwe, wszyscy z okolicy przychodzili do nich zobaczyć różową Lamę i móc się z nią pobawić. Była sławna wśród ludzi z całej okolicy.
Tylko, że to wcale nie czyniło jej szczęśliwą, bo była zupełnie nielubiana i nieakceptowana przez inne lamy. Młodziaki nawet dokuczały jej, podszczypywały, gdy żaden człowiek nie patrzył. Tylko mama ją bardzo kochała, ale mamy wkrótce zabrakło, bo farmer co jakiś czas jeździł na targ i sprzedawał swoje lamy, z tego się utrzymywał. Gdy tylko Różowa Lama przestała pić jej mleko - mama od razu została sprzedana i nie wiadomo, co dalej się z nią stało.
Życie tej cudnej Różowej Lamy szybko stało się koszmarne. Nie miała chwili wytchnienia! Najpierw męczyły ją dzieci farmera wraz ze swoimi kolegami i koleżankami - wsiadały jej na grzbiet, czesały, malowały, ubierały w różne stroje, a potem w zagrodzie inne, zazdrosne, choć też niezwykle piękne lamy, dokuczały jej aż do późnej nocy.
Wszystko to spowodowało, że któregoś razu piękna Różowa Lama powiedziała "dość!". I uciekła z rancza. Znalazła słaby punkt w drewnianym ogrodzeniu i po prostu dała dyla pod osłoną nocy. Tak to jest, kiedy ktoś długo doświadcza samych przykrości - po prostu w końcu ma dość i wybiera się na poszukiwania lepszego miejsca do życia.
Różowa Lama, gdy tylko udało jej się wydostać, pędziła przed siebie jak szalona! Nad niczym się nie zastanawiała - co będę jeść? Gdzie będę spać? Czy będę bezpieczna? Prawda, że to bardzo nierozsądne? Ale Różowej Lamie zupełnie nie w głowie był rozsądek. Gnała po prostu w siną dal, między olbrzymie kaktusy, przez suche kępy traw po zimnym nocnym piasku prerii wśród złowieszczego wycia kojotów. Wszystko było już lepsze niż to okropne ranczo!
Gdy zaś opadała już z sił, a minęło już ponad pół nocy, znalazła schronienie w niewielkim dołku i położyła się spać. Miała wiele szczęścia, bo szczęście towarzyszy tym, którzy spełniają swoje marzenia. Kojoty tej nocy polowały gdzie indziej.
O poranku Różowa Lama obudziła się, jak gdyby nigdy nic. Wstała, rozprostowała nogi i udała się zaspana do korytka z wodą... tylko, że jego nie było. Dopiero po chwili przypomniała sobie, co się stało i rozpromieniła ją radość! Wreszcie była wolna! Miała całe życie tylko dla siebie! Podskoczyła kilka razy ze szczęścia i spokojnie ruszyła w dalszą drogę, sama nie wiedziała dokąd.
Przez kilka dni Różowa Lama zwiedzała prerię i była bardzo zadowolona. Jadła suchą trawę, poiła się nagromadzoną w nocy rosą, albo bardzo ostrożnie zakradała się do gospodarstw i wypijała wodę z tamtejszych korytek. Aż pewnego wieczora zrobiło się groźnie i o mały włos nie skończyło się tragicznie.
Różowa Lama, jak co wieczór, znalazła sobie zaciszne miejsce na nocleg i już miała zwinąć się w kłębek, kiedy wyrósł przed nią człowiek. Był wysoki, w kapeluszu i trzymał w ręku długą strzelbę. Różowa Lama, gdyby mogła, to okropnie zbladłaby ze strachu, bo była przerażona! Człowiek był dla niej najgorszym, co ją w życiu spotkało, a teraz stał na przeciwko niej. Podniósł strzelbę, wymierzył i wypalił.
Różowa Lama otworzyła zaciśnięte oczy i odkryła, że wcale nie umarła. Człowiek przed nią stał zadowolony z siebie i patrzył na coś, co znajdowało się za jej plecami. Odwróciła się powoli, by zobaczyć martwego kojota. A gdy go zobaczyła - od razu zemdlała.
Przez następne dni Różowa Lama oswajała się z Człowiekiem w Kapeluszu i zastanawiała się, dlaczego w ogole nie reaguje na jej różowy kolor? Wszystko zrozumiała, gdy poszła napić się wody z sadzawki. Zobaczyła w niej swoje odbicie i okazało się, że jest całą pokryta kurzem! Jej różowego futerka prawie zupełnie nie było widać. Bardzo, ale to bardzo się to Różowej Lamie spodobało!
Zaprzyjaźniła się serdecznie z Człowiekiem w Kapeluszu, który traktował ją normalnie nawet po tym jak się umyła i stała na powrót różowa. Po prostu w ogóle nie miało to dla niego znaczenia. Stali się najlepszymi kumplami i podróżowali razem przez prerie. Wiedli życie pełne przygód i bardzo wesołe, choć nieco szalone. Zwłaszcza Różowa Lama okazała okazała się istotką, że sama by się tego nie spodziewała! Zaczęła starannie barwić swoje futerko na ziemisty brąz, a w miasteczkach wraz ze swoim kumplem Człowiekiem pokazywała różne śmieszne sztuczki, dzięki czemu mieli zawsze trochę pieniędzy.
Człowiek w Kapeluszu zaczął używać powiedzonka, gdy tylko spotkali małe dziewczynki, które potrafiły się cieszyć, wygłupiać i bawić w najlepsze - "jesteś zwariowana jak Różowa Lama!". Wszystkim się ono bardzo podobało i powodowało dużo radości, choć nikt nie rozumiał, o co tak do końca chodziło. Tylko Człowiek i Lama puszczali do siebie oko.

Komentarze
Prześlij komentarz