Cześć!
Będzie to takie powitanie o charakterze wstępu. Oto zaczynam swoją przygodę z prowadzeniem wirtualnej książki z bajkami, nie tylko dla dzieci. Pomysł ten przyszedł do mnie pewnego dnia, gdy opiekowałam się moją małą Niunią, która miała wtedy jeszcze niecały miesiąc. Były takie momenty, kiedy zostawałam sama ze swoim szkrabutkiem i jeszcze się nie chustowałyśmy, więc uzyskanie chwili dla siebie z wolnymi rękami nie było łatwe. Niunia niekoniecznie chciała tak po prostu leżeć gdzieś obok w ciszy (i wciąż jest raczej z tych “nieodkładalnych” dzieci). Pomyślałam więc, że będę zajmować jej umysł opowiadaniem bajek. Gdy słyszała mój głos – była całkiem spokojna i miałam te parę minut…
A skąd tu brać bajki? – mógłby ktoś zapytać z powątpiewaniem. I słusznie, bo rzeczywiście nie znałam zbyt wielu, a te które znałam były tak oklepane, że może nie młodą, ale mnie samą by chyba zanudziło ich opowiadanie na śmierć… I wiesz, co się wtedy stało? Okazało się nagle, że małe bajki czają się wszędzie!
Jedna z nich, na przykład, schowała się na dziecięcym beciku Niuni,
inne ktoś zaczarował w obrazy na ścianie, a jeszcze inna rosła na
parapecie w wielkiej doniczce tuż przy drzewku mandarynkowym! Kto by się
spodziewał, że jest ich tak wiele? Że wystarczy sięgnąć byle gdzie,
wyciągnąć jakąś na światło dzienne, lekko przyodziać w mały skrawek
wyobraźni i już jest gotowa, żeby zrobić show! A wydaje mi się, że te
małe bajki bardzo lubią robić show 🙂
Jeśli masz ochotę, to zapraszam Cię do lektury moich bajek powyciąganych za uszy i za ogony z różnych zakamarków, ale jestem przekonana, że wokół Ciebie też jest ich po prostu pełno! Jeśli jakąś już złapiesz i się nią nacieszysz, to koniecznie puść dalej w świat – niech sobie żyje i cieszy też inne istoty!
Do zaczytania!

Komentarze
Prześlij komentarz