Zainspirowana: obrazem olejnym w domu mojej mamy.
Daleko na północy płynęła wielka, piękna rzeka. Była bardzo długa, a
jej bieg – bardzo zmienny. Rodziła się w wysokich, skalistych górach,
gdzie wypływała z malutkiego źródełka. Na początku biegła radośnie
wąskim, pluskającym strumyczkiem. Później stopniowo nabierała tempa i
coraz głębiej rzeźbiła tutejsze skały. W końcu stała się długim, radosnym
górskim strumieniem, w którym mieszkały ryby. Gdy zaś spływała w
doliny, wytracała swój pęd i płynęła spokojniej szerokim korytem.
Pewnego razu zdarzyło się tak, że w pobliżu rzeki pojawili się ludzie.
Jedni budowali swoje chaty na nizinach, w rzece zaś kąpali się, prali
odzież i łowili ryby. Inni zajmowali tereny górskie, gdzie ze źródła rzeki i
jej strumienia czerpali wodę pitną. Ludzie byli rzece bardzo wdzięczni na
każdym jej odcinku za dobrodzejstwa, jakich mogli od niej doświadczać.
Na żyznych terenach przy brzegu rosła bujna roślinność, w upalne dni
zawsze można było skryć się w jej cieniu, nieco dalej zaś ludzie
prowadzili własne uprawy, korzystając z wyjątkowo rzyznych ziem.
Niestety jednak właściwością ludzi jest to, że nie znają umiaru.
Przybywało ich wokół rzeki coraz więcej i więcej, a wraz z nimi
przybywało coraz więcej chciwości i przebiegłości. Pobudowali miasta,
murowane domy i brukowane ulice. Rzeka jednak tętniła własnym rytmem
i co jakiś czas występowała z brzegów, jak to rzeki mają w zwyczaju.
Wtedy zalewała ludzkie miasta, czyniąc im ogromne szkody, dlatego też
ludzie zdecydowali się uregulować bieg rzeki. Obmurowali jej brzegi na
całej długości, gdzie tylko mogli, aby już na pewno nie wylała w tym
miejskim odcinku. Ludzie gór postanowili zaś czerpać zyski z czystej,
zdrowej źródłanej wody i pobudowali wokół źródła profesjonalne punkty
ujęć i wielką machinę do umieszczania wody w butelkach.
Tak trwały kolejne lata, a każdy wprawny obserwator, połączony z
naturą poprzez swoje serce natychmiast dostrzegłby jak w rzece zanika
życie. Woda w dolinach stawała się mętna i mułowata, nie mieszkały w
niej już raki, ani inne czystoubne stworzenia, a ryby, które się ostały, były
chore. Źródło w górach zaczęło zaś powoli wysychać aż po kilku dekadach
serce rzeki zamilkło i cała ona stała się tylko pustym, martwym korytem,
w którym ludzie z nizin utworzyli sztuczny kanał z wodą. Ludzie gór z
kolei wynieśli się, w poszukiwaniu nowego miejsca do życia. Tutaj zaś,
jak dotąd, żadnej innej rzeki nie ma, bo nie znalazł się jeszcze żaden
śmiałek, który zrobiłby co trzeba, aby ożywić jej biedne serce.

Komentarze
Prześlij komentarz